Ogród Prozerpiny

Dante Gabriel Rossetti "Prozerpina"

I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
Wolni od pragnień i wolni od burz
Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche
Ktokolwiek jest tam, pośród gwiezdnych głusz…

Ten fragment ze Swinburne’a znają wszyscy czytelnicy Martina Edena Londona i Głosu Pana Lema. Do niedawna wiedziałem tylko, że autorem jest Algernon Charles Swinburne. Teraz wiem już, że to zakończenie jego Ogrodu Prozerpiny.

Poszedłem następującym tropem: w angielskiej Wikipedii znalazłem link do książki Martin Eden, udostępnionej światu w ramach projektu Gutenberg. Niemal na końcu ostatniego rozdziału znalazłem następujący fragment:

He picked up the book and read the stanza slowly aloud:-

„‚From too much love of living,
From hope and fear set free,
We thank with brief thanksgiving
Whatever gods may be
That no life lives forever;
That dead men rise up never;
That even the weariest river
Winds somewhere safe to sea.'”

He looked again at the open port. Swinburne had furnished the key.

To było to, czego szukałem. Wrzuciłem wiersz do wyszukiwarki: fragment pochodził z wiersza A.C.Swinburne’a Ogród Prozerpiny. Sprawdziłem, czy teraz nie znajdę czegoś w polskim internecie. Znalazłem stronę niejakiego W. Kotwicy: tam znajdowały się 4 tłumaczenia. Pozwolę je sobie przytoczyć.

Wersja Stanisława Barańczaka:

Od trwogi i od męki
Nadziei wolny już,
Bogom – jeśli są – dzięki
Za to, żeś wolny, złóż:

Że dni swój koniec mają,
Że zmarli nie powstają,
Że znużonych rzek falom
Schron dadzą głębie mórz.

Wersja Wilama Horzycy (niekiedy podawany jest Tadeusz Hollender)- najpopularniejsza:

I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
Wolni od pragnień i wolni od burz,
Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche,
Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz,

Za to, że minąć dniom żywota dano,
Za to że nigdy raz zmarli nie wstaną
i rzek gwałtownych nurt zmącony pianą,
Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.

Wersja Hanny Olędzkiej:

Wolni od zbytniej życia miłości
Wolni od lęku i od nadziei
Składamy dzięki krótko, najprościej
Bóstwom, gdziekolwiek one istnieją

Za to, że życie nie trwa tu wiecznie
Za to, że zmarli śpią już bezpiecznie
I że najbardziej znużona z rzek
W morzu spokojnie skończy swój bieg.

Wersja Zygmunta Glinki:

Z ziemi, gdzie ufność i strach podły
Z miłością życia, zbyt nam drogą
żądzą – dziękczynne ślemy modły
Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą

Za to, że życie nie trwa wieki,
Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej
Krainy śmierci, a nurt rzeki
Zawsze na morza spocznie progu.

Dobrze znającym angielskim polecam przeczytanie całości wiersza

7 komentarzy do “Ogród Prozerpiny

  1. cito1

    „I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
    Wolni od pragnień i wolni od burz
    Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche
    Ktokolwiek jest tam, pośród gwiezdnych głusz…”

    Chciałoby sie sparafrazować – porzucamy gniew, dumę i pychę wolni od westchnień ślemy modły nie tak znów ciche – ktokolwiek, gdziekolwiek jesteś pośród gwiezdnych głusz – wyjdź i dołącz do eMBeeL

    :))))))))

    ps. Åšwietnie zredagowana notka na wikipedii. Gratuluję.

  2. Almamarconi

    a u j.andrzejewskiego w „idzie skacząc po górach”?w książce często przewija się fragment tego wiersza – „ nawet najbardziej znużona rzeka dociera w końcu do morza..

  3. Harslock

    Ogród Persefony
    Tu, gdzie świat się ucisza;
    Gdzie każdy wir i wichr
    Głucha spokoju nisza
    Wchłania, by jak sen cichł;
    Tu śledzę, jak się niwa
    Zieleni, złoci, wzywa
    Kosiarzy – i znów żniwa,
    I wraca senny cykl.
    Męczy mnie świat człowieka –
    To śmiech, to szloch bez tchu;
    To, że siewcę plon czeka
    Tak gorzki w żniwa dniu;
    Męczą mnie dni i noce,
    Pąki kwiatów marznące,
    Żądze, marzenia, moce –
    Wszystko prócz snu, prócz snu.
    Tu życie z śmiercią stale
    Trwa w zgodzie, z dala od
    Mórz, gdzie wichry i fale,
    Duchy i cienie flot
    Dokądś, za zasięg wzroku,
    Niosą się w blasku, w mroku;
    Tu – wieczna cisza wokół,
    Tu – gaśnie pęd i lot.
    Tu nie zabrzmi śpiew ptaków
    Tu nie zaszumi klon:
    Tylko zielonych maków –
    Tych Persefony gron –
    Gęstwina, blada, niska,
    Bezkwietna i bezlistna;
    Bogini z nich wyciska
    Jak wino – senny zgon.
    Blade i bezimienne
    W jałowych łanach zbóż,
    Gną się ku ziemi, senne,
    Całą noc, póki z zórz
    Nie wzejdzie świt, jak z oków
    Rozkuty, z mgieł, obłoków
    Oswobodzony, z mroków
    Przybyły zastęp dusz.
    Choćby kto był mocarzem –
    Też nie zawróci rzek,
    Które nas w sen bez marzeń
    Niosą na wieków wiek;
    Choćby był jak pąk róży
    Blask urody się chmurzy
    I nawet miłość dłużej
    Nie trwa niż jawy bieg.
    U bram ogrodu, blada,
    W wieńcu z nasennych ziół,
    Stoi ta, co przykłada
    Chłodne dłonie do czół;
    Od ust miłości słodsze
    Jej usta – i kto dotrze
    Tu, ten się jej nie oprze,
    Gdy smak ten będzie czuł.
    Czeka tu na każdego,
    Kto przyszedł na ten świat;
    Źrenice jej spostrzegą
    Każdy płatek, co spadł;
    Wszystko, co Ziemia rodzi,
    Na jej wezwanie wchodzi
    W te bramy, gdzie cień chłodzi
    I pieśń, i krew, i kwiat.
    I miłość wejść w te wrota
    Musi, gdy przyjdzie kres;
    I długich lat martwota,
    W których ślad sensu sczezł;
    Snów zapomniane spichrze,
    Nadzieje coraz cichsze,
    Liście pędzące w wichrze
    I sól zaschniętych łez.
    Nigdzie pewności wokół –
    Niepewny nawet ból;
    Czas, nieposłuszny sokół,
    Nie wraca sponad pól
    Na naszą dłoń; rozpaczą
    Dławione, serca płaczą,
    Gdy na swym dnie zobaczą
    Nic tylko grząski muł.
    Od trwogi i od męki
    Nadziei wolny już,
    Bogom – jeśli są – dzięki
    Za to, żeś wolny, złóż:
    Że dni swój koniec mają,
    Że zmarli nie powstają,
    Że znużonych rzek falom
    Schron dadzą głębie mórz.
    Wtedy – ni gwiazd, ni słońca,
    Ni księżycowych scen;
    Ni wód nawała grzmiąca,
    Ni wichru chłodny tren;
    Nie wiosna i nie mglista
    Jesień, nie światłość czysta:
    Już tylko noc wieczysta,
    Już tylko wieczny sen.
    przekład: Stanisław Barańczak

    • Zofia Brudnik

      Z tym wierszem wiąże się moja niezwykła przygoda czytelnicza, która trwa, i którą opiszę w najbliższym czasie. Wczoraj po raz pierwszy odkkryłam w tym miejscu cały wiersz. Do tej pory znałam jedynie zakończenie w przekładzie Horzycy.