O filmach oglądanych w porę

Wczoraj TVN puścił o 22:00 film W jak Wendetta. Nie zdążyłem wziąć udziału w narzekaniach na przekręcenie tytułu, bo naszła mnie pewna myśl…

Są filmy, które bezbłędnie kojarzymy z określonymi datami. Polsat przyzwyczaił nas do Kevina samego w domu i Szklanej pułapki w okresie, który dawnej zwano Godami. Inne stacje tuż przed Wigilią serwują nam To właśnie miłość (ja sam mam ochotę na ten film wyłącznie w okolicach Bożego Narodzenia). Mniejsza jednak o nadawców mniej lub bardziej komercyjnych. W epoce filmów DVD każdy może oglądać dowolne filmy o dowolnej porze.

Tu właśnie kryje się możliwość nadania seansowi głębi: obejrzenie Dnia Świstaka 2 lutego czy wspomnianego V jak Vendetta 5 listopada (co czynią regularnie niektórzy blipowicze, zgromadzeni wokół tagu #blipvendetta) sprawia o wiele większą przyjemność. Człowiek ma wrażenie, że choć trochę wniknął w świat przedstawiony.

Jakie jeszcze filmy warto obejrzeć właśnie tego, a nie innego dnia?