Kieszeń bez dna

Kieszeń bez dna

Zmieniłem ostatnio główną przeglądarkę internetową z Opery na Chrome. Ta druga okazała się lepiej współpracować z tymi wszystkimi usługami, z których do tej pory korzystałem, pozwalając mi na wykorzystanie pełni ich możliwości.

Po przejrzeniu Chrome Web Store zainstalowałem sobie kilka aplikacji, wśród nich Pocket. Jak się okazało, pod nazwą krył się dobrze mi kiedyś znany serwis Read It Later. Znalazłem w skrzynce mailowej wiadomość z loginem i zalogowałem się niezwłocznie.

Dowiedziałem się, że Pocket ma także swoją darmową aplikację na Androida. Zainstalowałem, zalogowałem się, zacząłem korzystać… Już parę dni potem zadałem sobie pytanie: Jak mogłem sobie wcześniej radzić bez tego narzędzia?

Potem przypomniałem sobie: przypinałem karty w przeglądarce. Za każdym otwarciem aplikacji witał mnie umieszczony z prawej strony wachlarz strony. Wyglądało to zniechęcająco (a na dodatek spowalniało pracę przeglądarki).

Teraz jest o wiele wygodniej: gdziekolwiek znajdę coś interesującego do czytania (korzystając z komórki lub laptopa), mogę włożyć to do kieszeni i przeczytać w wolnej chwili. Mam gwiazdki, tagi, wyszukiwarkę i inne narzędzia, zaspokajające moją potrzebę porządku wśród papierów (także wirtualnych).

Wszystko jest bardzo ładnie opisane na stronie getpocket.com.

Przydałoby mi się teraz źródło ciekawych, dłuższych tekstów. Za granicą jest The Feature. Czy istnieje jakiś polski odpowiednik?

 

Jeden komentarz do “Kieszeń bez dna

  1. Pingback: Jak się korzysta z Kindle’a? | Blog Adama Klimowskiego