Jak się żyje community managerowi Blipa?

Ten artykuł możecie także przeczytać na blogu Community Managment.

Mija właśnie rok od chwili, gdy zrobiłem pierwszy krok do zdobycia posady community managera. Założyłem grupę Blipa na GoldenLine.

Oczywiście wtedy, na godzinę przed końcem dnia, nie wiedziałem jeszcze, jaki skutek będzie miała moja chęć zebrania w jedno miejsce tych użytkowników GL, którzy korzystają z Blipa. Ustawiłem logo, zaprosiłem znajomych i poszedłem spać z nadzieją, że przyjdzie choć kilkadziesiąt osób. Przyszły – dziś jest ich dokładnie 344 🙂

Grupa zaczęła się rozkręcać – pojawiały się nowe wątki, nowe osoby (moja skrzynka na GL w końcu przestała świecić pustkami)… 4 listopada moja grupa została opisana na bliplogu, co wywołało nowy napływ userów.

19 listopada odezwał się do mnie Marcin Jagodziński, twórca Blipa. Zaproponował mi stanowisko community managera Blipa.

Decydującym czynnikiem (przyznał to potem w rozmowie, którą odbyliśmy 5 dni później) okazała się być moja aktywność na GL. Uzgodniliśmy warunki współpracy, dostałem loginy i hasła do bliploga, a 1 grudnia Marcin ogłosił moje istnienie:

Społeczność blipowa tak urosła, że przyda jej się opiekun, osoba, do której można zwrócić się z propozycjami, pomysłami i która będzie animować rozmaite inicjatywy, jakie rodzą się wśród blipujących. Dlatego postanowiliśmy stworzyć taką funkcję i powierzyć ją Adamowi Klimowskiemu.
Czym będzie się Adam zajmował? Nie określiliśmy tego ściśle. Na pewno będzie współredagował tego bloga. Na pewno będzie pomagał w propagowaniu waszych pomysłów. Jeśli chcecie, żeby na blogu pojawiła się informacja o imprezie, na której spotykają się blipujący (a imprezy z cyklu „blipiwo” odbywaja się chyba już w każdym tygodniu); jeśli napisaliście ciekawy tutorial do Blipa na blogu, czy inny wpis jemu poświęcony; wreszcie, jeśli stworzyliście aplikację opartą o nasze API: napiszcie do Adama (…). Prosiłbym tylko o niewysyłanie Adamowi zgłoszeń błędów, propozycji nowych funkcjonalności: tutaj opiekun społeczności niewiele może pomóc.

Blip jest specyficzną społecznością, w której wszystko dzieje się znacznie szybciej niż na forach czy w portalach społecznościowych. Dotyczy to przede wszystkim przepływu informacji, co można było znakomicie śledzić w ostatni wtorkowy wieczór, kiedy to koło 22:00 awaria transformatora pozbawiła na prawie 2 godziny prądu Gocław i Saską Kępę. Blipowicze z tych dzielnic od razu przeszli na smsy i mobilny internet, na bieżąco meldując o „stratach” i momencie powrotu do normalności.

Użytkownicy Blipa mogą śledzić wiadomości na 2 sposoby: przez innych użytkowników (zwanych obserwowanymi) lub tagi, które są „małymi forami dyskusyjnymi”, gromadzącymi ludzi o podobnych zainteresowaniach (#f1, #warszawa, #bieganie, #goldenline – listę najpopularniejszych znajdziecie w blip wiki). Podobnie jak na zwykłych forach, i tam nie brak spamerów, choć nie specjalizują się w viagrze i nigeryjskich przekrętach 😉 Nasi spamerzy to przeważnie mniej lub bardziej znane firmy, którym wydaje się, że na Blipie wystarczy podpiąć się pod popularny tag, by przyciągnąć klientów.

Każdy user, który uzna, że inny user nie powinien mu zaśmiecać kokpitu (czytaj: nie chce otrzymywać wiadomości, które on publikuje na Blipie), może go zignorować. Dzięki tej funkcji nie jestem zobowiązany do dyscyplinowania użytkowników – blipowicze robią to na bieżąco 🙂

Co należy zatem do moich obowiązków? Przede wszystkim prowadzenie bloga serwisu Blip: co tydzień staram się na nim umieszczać notkę (z cyklu newsy z bliposfery), w której piszę o wszystkim co związane z Blipem – nowych aplikacjach, wpisach na blogach, artykułach prasowych, konferencjach i spotkaniach… Część informacji podrzucają mi blipowicze, a resztę zbieram sam. Niektóre z nich przenikają potem do innych mediów, np. informacja o wspólnej akcji blipowiczów i joggerowców, mającej na celu oddawanie krwi.

Innym przyjemnym zajęciem jest organizacja konkursów: największym jak dotąd był Pokablipa, w którym za publikację na własnej stronie poniższego screencastu można było wygrać koszulkę. Możecie sobie wyobrazić, ile dotarło do mnie wtedy maili 🙂

Coś jeszcze? Czytam to, co piszą do mnie blipowicze, i staram się im pomagać. W większości przypadków radzą sobie jednak sami. Zaradni ludzie 🙂